2.3. WOJSKO POLSKIE A REPUBLIKA UKRAIŃSKA

Jak słusznie zauważył ówczesny szef sztabu 3 armii gen. Tadeusz Kutrzeba „[...] łatwiej jest pisać zwycięzcy o zwycięstwie niż przegranemu o przegranej". Do dziś Wyprawa Kijowska wzbudza wiele polemik i kontrowersji, ale jak dodaje sam autor: „Celem wojny z Rosją w ujęciu Piłsudskiego - tak mi się wydaje - było zdobycie należnych nam granic wschodnich niezależnej Republiki Ukraińskiej oraz zapewnienie Polsce zupełnej samodzielności w wewnętrzno-politycznym urzędowaniu kraju. Pragnie więc Piłsudski silnej Polski promieniującej na wschód i pragnie wpływy Rosji ograniczyć do rozmiarów należnych narodowi rosyjskiemu w granicach zamieszkałych przez żywioł rdzennie rosyjski". Układ Piłsudski-Petlura wynikał zatem „[...] z doraźnych wojennych postulatów w czasie wojny polsko-rosyjskiej w 1920 roku, jak też z trwałych postulatów politycznych, jako początek realizacji gigantycznej idei Marszałka zmierzającego do ustanowienia nowego układu polityczno-strategicznego Europy Wschodniej".56 Sukcesem operacyjnym mogło być skrócenie linii frontu z l 000 do 600 km. Nie ulegało zatem wątpliwości, że bez militarnego zwycięstwa nad Rosją Sowiecką w l920 roku Rzeczpospolita nie osiągnie celów politycznych. Z uwagi na charakter pracy trudno zarzucić gen. T. Kutrzebie minimalizację wątku polsko-ukraińskiego, niemniej wydaje się, że ogląd ten jest dość jednostronny. W większym stopniu akcentował on intencje Rzeczypospolitej niż złożoną rzeczywistość i polsko-ukraińskie „kłopoty sojusznicze". Jeżeli rzeczywistym celem kampanii wiosennej byta obrona niezawisłości UNR, to „bitwa o Kijów" może być jedynie pierwszym etapem wojny narodowo-wyzwoleńczej. Ponieważ Polacy nie mogli przynieść Ukraińcom niepodległości „na tacy", Dyrektoriat i armia musiały o nią walczyć. Wbrew wszelkim złudzeniom, nie było innego wyjścia niż wojna. By urzeczywistnić plany państwowe, Symon Petlura niewątpliwie zakładał, że program ten zostanie zrealizowany w trzech fazach:

1. Polsko-ukraińska wyprawa na Kijów;

2. Budowa państwa podczas polskiej okupacji i wyzwolenie całego Prawobrzeża;

3. Wojna ukraińsko-sowiecka (rosyjska) o Lewobrzeże i granice wschodnie. Był to plan, którego fundament opierał się na dwóch czynnikach: czasie oraz polskich zwycięstwach pod Kijowem a następnie na Białorusi. W danej sytuacji geopolitycznej był on dość realistyczny: Polacy mieli pobić przeciwnika na terytorium w granicach z 1772 roku, a następnie wesprzeć ukraińską ofensywę na wschód. Pozostawał jednak jeden nierozstrzygnięty problem - Rosyjska Armia Ochotnicza gen. P. Wrangla, stacjonująca na Krymie. Jak wiemy, plany S. Petlury i J. Piłsudskiego zakończyły się porażką. Zawiodły bowiem dwa czynniki: armia polska nie spełniła zadań operacyjno-okupacyjnych, a Dyrektoriat UNR nie zbudował trwałych fundamentów republiki.

Jedną z najbardziej prozaicznych przyczyn porażki na Ukrainie była ignorancja polskich sztabowców, którzy nie docenili 1 Armii Konnej. W sposób niezwykle barwny i trafny scharakteryzował tę jednostkę B. Skaradziński: „Była Konarmia w każdym razie fenomenem wojskowym - bez żadnych analogii. Praktycznie stanowiła formację ochotniczą, o bardzo wysokiej sprawności żołnierskiej; prastary kozacki etos był wspomagany nieporównywalnym doświadczeniem i hartem wojennym. Dochodziła do tego nieporównywalna wytrzymałość fizyczna, wrodzony spryt taktyczny i asceza ... co do zaopatrzenia. Może to i przypadek, ale kadra dowódcza - z Budionnym na czele - choć niewykształcona formalnie, była fachowa i na wysokim poziomie; wyrastała ponad przeciętność po obu stronach frontu. Jako kawaleria, miała nad naszym wojskiem, na ogół pieszym oczywistą przewagę szybkości i zwrotności. Widać też, [było] [...] dużo starań, by dysponować maksymalną siła ognia [...]. Źle było z dyscypliną, oprócz bojowej. Ludzie ci, bezwzględni wobec siebie, potrafili być wręcz okrutni wobec jeńców i cywilów [...]. Rosyjska cesarska kawaleria stanowiła swego czasu najliczniejszą i najlepszą konnicę świata. Co z tego ocalało, skupiło się teraz bądź w Konarmii, bądź w... polskich pułkach ułańskich".57 Z punktu widzenia wojskowego, niepowodzenia polsko-ukraińskie wynikały z następujących przesłanek:

1. Rozwiązania dowództwa Frontu Południowo-Wschodniego - intencją marszałka J. Pitsudskiego było zwiększenie manewrowości i elastyczności armii polskich. Samodzielność dowódców miała zapewnić lepsze tempo natarcia i szybsze osiągnięcie wyznaczonych celów strategicznych. Dowództwo Frontu mogło zapewnić lepszą koordynację działań bojowych - kosztem postępów ofensywy. Ponadto kandydat Naczelnego Wodza na to stanowisko gen. S. Szeptycki notorycznie uchylał się od nominacji.58

2. Błędy operacyjne planu strategicznego - założenia strategiczne, jakie wynikały z planów wojennych 1920 roku, zakładały najpierw pobicie przeciwnika na Ukrainie a następnie Białorusi i choć zawierały pewne elementy ryzyka były dość realistyczne. Błędem kardynalnym było wyparcie (a nie zniszczenie) czołowym uderzeniem armii sowieckich za Dniepr. Dlaczego nie postawiono zadania okrążenia i zniszczenia wojsk bolszewickich przed odwrotem? Od początku nie wykorzystano względnej przewagi wojsk sojuszniczych. Dlaczego grupa płk. Rybaka nie nacierała wzdłuż Prypeci wprost na Kijów? W wypadku skoordynowania tego uderzenia z wykonanym manewrem na Koziatyń mogło to doprowadzić nie tylko do przerwania styczności bojowej armii sowieckich, ale do otoczenia całej 12 armii i wcześniejszego wyzwolenia Kijowa. Rozbicie jednej armii pozwoliłoby na skupienie większego wysiłku na innych odcinkach frontu. Dlaczego równocześnie Grupie Ukraińskiej nie postawiono zadania ofensywy na Humań przez Wapniarkę? Taki manewr mógł przynajmniej utrudnić odwrót bolszewicki. Celem podstawowym powinno być zniszczenie wojsk sowieckich operujących na prawobrzeżu, a tym samym otworzenie drogi armii UNR na Odessę.59

3. Założenia polityczne polskiej ofensywy - z obawy przed polską i zachodnią opinią publiczną Wódz Naczelny postanowił, że armia nie przekroczy linii 1772 roku. Taka akcja mogłaby wyzwolić akcję propagandową pod hasłem walki z polskim „imperializmem i ekspansjonizmem". Po zdobyciu wyznaczonych pozycji nastąpiła stabilizacja frontu. Dlaczego zatrzymano natarcie zamiast podjąć uderzenie na Odessę? Manewr ten miały wykonać wojska UNR przy wsparciu 6 armii dopiero po pobiciu wojsk sowieckich na Białorusi. Celem operacji było wyzwolenie całego Prawobrzeża i osiągnięcie styczności operacyjnej z SZPdR. Błąd ten wynikał, jak się wydaje, nie tylko z obawy przed reakcją Europy na fakt przekroczenia granicy z 1772 roku. Spodziewano się przeniesienia ciężkości walki na Ukrainę, kiedy to nadejdą wojska bolszewickie z frontu krymskiego i kaukaskiego. J. Piłsudski pozwolił sobie narzucić plan M. Tuchaczewski który uderzył na północy. Nierozstrzygniętym problemem pozostawał także Krym, gdzie stacjonowały wojska kontrrewolucyjne.

4. Zbyt wolne formowanie armii ukraińskiej i nieproklamowanie powstania ogólnonarodowego - historycy polscy krytykują bierność ludności ukraińskiej i brak czynu zbrojnego w odpowiedzi na apele władz państwowych UNR. Ukraińcy większe nadzieje pokładali w partyzantce niż w regularnej armii. Zaciąg ochotniczy dał dość skromne rezultaty, a mobilizacja nie została ogłoszona. Ponadto nie było komu przeprowadzić poboru do wojska. Odezwy Piłsudskiego i Petlury do narodu ukraińskiego nie zawierały haseł społecznych, a więc dawały pożywkę propagandzie bolszewickiej o powrocie "polskich panów". Ludność Ukrainy od 1917 roku tyle razy zmieniała okupantów i wyzwolicieli, że była już nieufna i zmęczona. Dlatego właśnie w okresie sowieckiej ofensywy zabrakło tych ukraińskich jednostek, które mogły z powodzeniem uzupełnić luki w polskim froncie. Był to ten moment, gdy decydowała się przyszłość Republiki. Każda nowoformowana ukraińska DP wzmacniała pozycję S. Petlury i WP na Froncie Południowo-Wschodnim, a przecież w kraju pozostawały nadal dziesiątki tysięcy rezerwistów i weteranów wraz z zawodową kadrą wojskową oraz tysiące antykomunistycznych partyzantów. Te kilka tygodni nie wystarczyło na przełamanie muru nieufności i rozbudzenie mas. Obiecana pomoc dla trzech, a następnie sześciu dywizji ukraińskich (100 tys. ludzi) szła regularnie, ale zbyt wolno. Brakowało ekwipunku i uzbrojenia. Polska armia nie posiadała jednak nadwyżek, a wszelkie zaopatrzenie pochodziło głównie ze zdóbyczy wojennych. Jak pisze P. Wandycz: „Powstawały niesnaski i tarcia. Szef sztabu armii ukraińskiej przedstawił sztabowi polskiemu długą listę wykroczeń ze strony władz administracyjno-wojskowych - głównie na niższym szczeblu - jak: zabieranie zdobyczy wojennej, słabe zaopatrywanie, zakazy mobilizacyjne i internowanie oddziałów galicyjskich. Piłsudski pisał z irytacją o grabiących wojskach i pytał, jak maje prowadzić na obszary objęte propolskimi powstaniami. W praktyce Wódz Naczelny nie zawsze interweniował, gdy chodziło na przykład o wywożenie taboru kolejowego do Polski. Dwutorowość polityki polskiej, wynikająca z różnic w podejściu do sprawy Ukrainy, nie mogła być zachętą dla Petlury i jego otoczenia".60 Czy armia ukraińska wykonała postawione jej zadanie? Autorzy ukraińscy i polscy są tu wyjątkowo zgodni: choć stanowiła ona około 15% sił ekspedycyjnych, bez zastrzeżeń można odpowiedzieć, że w okresie od kwietnia do października 1920 roku armia UNR, przepojona duchem państwowości, ofiarnie wykonała wszystkie postawione przed nią zadania.

5. Błędy w dowodzeniu w okresie sowieckiej ofensywy - głównym zadaniem 3 armii było utrzymanie linii Dniepru w celu zapewnienia przestrzeni i czasu, przyrzeczonego władzom UNR do zorganizowania Ukrainy. Generał E. Rydz-Śmigły początkowo zdecydowany był, z przyczyn politycznych, na obronę okrężną miasta. Centrum stolicy miała bronić ukraińska 6 DP. Natomiast odmiennego zdania był gen. A. Listowski, który nie posiadał rezerw strategicznych ani do rozbicia l Armii Konnej, ani ewentualnego odblokowania Kijowa. Poza tym, w imię jakich racji zamierzano bronić miasta, skoro nic nie wskazywało na rychłe wystawienie nowych ukraińskich formacji? W tej sytuacji obrona Kijowa związałaby tylko siły polskie potrzebne do powstrzymania sowieckiej ofensywy. W imię tych argumentów dowódca frontu rozkazał 3 armii uderzyć na Żytomierz i rozbić armię Budionnego. Dlaczego nie doszło zatem do walnego starcia zgrupowania gen. E. Rydza-Śmigtego (20 tys. bagnetów) z Armią Konna (15 tys. szabel)? Otóż dowódca 3 armii odmówił wykonania tego rozkazu i odwołał się do Naczelnego Wodza. Z kolei J. Piłsudski nie potwierdził wprost decyzji dowódcy frontu, choć nakazał odwrót z Kijowa. W tych okolicznościach gen. E. Rydz-Śmigły podjął samodzielnie decyzję nie o pobiciu, a o przebiciu się przez Armię Konną, gdy okazało się, że naprzeciw Kijowa stały już dwie sowieckie dywizje z XII armii, a kolejne pięć wykonywało dwustronny manewr okrążający. Przeciwko 3 armii WP (4 DP) skierowano siedem dywizji nieprzyjacielskich. W tej sytuacji „zgrupowanie kijowskie" rozpoczęto odwrót na Korosteń. W nocy z 11 na 12 czerwca Polacy pod Brodzianką rozbijają elitarną czapajewską 25 DP, a trzy dni później 7 DP odrzuca sowiecką 4 DKaW. Marsz armii przebiegał zatem w sposób zorganizowany i spokojny. Sytuacja frontowa nie była najgorsza, skoro cała 3 armia potrafiła bez szwanku wyjść z okrążenia wraz z całą bronią ciężką, taborami oraz uchodźcami. Mimo to winą za zaistniałe nieporozumienie obarczono gen. A. Listkowskiego, którego 28 czerwca odwołano ze stanowiska.61 Tymczasem J. Piłsudski zdecydował się na ponowne zorganizowanie 2 armii pod dowództwem gen. K. Raszewskiego, ponieważ dążył do stoczenia walnej bitwy z bolszewikami na Ukrainie. Próbę taką podjęto 19 czerwca w rejonie Zwiahla, ale pomimo powodzenia wojska polskie ustąpity z placu boju, gdy sowiecka 12 armia rozpoczęła atak na Sarny. Do kolejnej bitwy, stoczonej w dniach 27 VII - 3 VIII, doszło dopiero pod Brodami. Armia Budionnego poniosła klęskę, ale ponieważ stało się to na terytorium polskim, nie miało już żadnego wpływu na wykorzystanie militarnych atutów sojuszu. Szansę te zostały zaprzepaszczone już w pierwszej dekadzie czerwca, kiedy to nastąpiło przełamanie linii obronnych pod Samhorodkiem, a nie doszło do walnego starcia (mimo polskiej przewagi liczebnej i technicznej), które zapewniłoby czas potrzebny do formowania armii ukraińskiej. Strona polska nie mogła przyspieszyć procesu tworzenia wojsk sojuszniczych, ale WP było w stanie wytrzymać na obszarach Prawobrzeża, a zatem wydłużyć okres formowania ukraińskich sił zbrojnych.

Do błędów doliczyć należy jeszcze trudności w dowodzeniu operacyjnym z powodu braków personalnych. Wojna ukraińska wymagała jednak nie tylko decyzji wojskowych, ale i politycznych. Nie wykorzystano dostatecznie przychylności Rumunii, Stanów Zjednoczonych i francuskich kręgów wojskowych. Dlaczego wcześniej nie "kokietowano" Wrangla wspólną akcją wojskową przeciw bolszewikom? Czy możliwa koordynacja ofensywy polskiej z atakiem Armii Ochotniczej na Zagłębie Donieckie lub w rejonie Nikopola bez zawierania politycznych deklaracji? Bezpośrednie rozmowy ukraińsko-rosyjskie zakończyły się jeszcze w kwietniu niepowodzeniem, w maju Polacy uchylili się od rozmów, mając w rękach deklarację rządu tatarskiego Republiki Krymskiej. Władze polskie wyraziły gotowość do współpracy dopiero 16 VI 1920 roku, gdy rozpoczęły odwrót.

Wyprawa Kijowska nie stanowiła dla SZPdR wielkiej niespodzianki, a meldunki wywiadu sygnalizowały zbliżenie polsko-ukraińskie już jesienią 1919 roku. Generał Piotr Wrangel, ostatni biały krzyżowiec, zakładał dyplomatyczne oparcie o Francję oraz sojusz wojskowy z Polską. Jego dalekosiężnym celem było doprowadzenie szerokiej koalicji wszystkich sił antysowieckich - kontrrewolucyjnych i narodowych. Zatem jedną z pierwszych jego decyzji była rezygnacja z postulatu „jednej, niepodzielnej" na rzecz programu „federacyjnej i demokratycznej" Rosji. Do tej koncepcji doszedł on, obserwując separatyzm narodowo-kozacki. Jeszcze w listopadzie 1919 roku złożył on Denikinowi memoriał, w którym proponował zaniechanie taktyki polegania wyłącznie na Rosjanach i Kozakach oraz przesunięcie ciężaru operacyjnego na Prawobrzeże i szukanie połączenia z frontem polskim. Był to bowiem klucz do koncepcji strategicznej Wrangla. 21 kwietnia 1920 roku, na kilka godzin przed pisaniem paktu warszawskiego, nie tylko sformowano podstawowe zasady nowego programu politycznego, ale szef sztabu Armii Ochotniczej zaproponował rozgraniczenie ukraińskiego i rosyjskiego obszaru operacyjnego wzdłuż Dniepru. Wrangel poddał krytyce dotychczasowe cele polityczne i militarne „krucjaty" - „[...] walczy my przeciw bolszewikom, walczymy przeciw Ukraińcom, przeciwko Gruzji i Azerbejdżanowi; jeszcze trochę i rozpoczniemy walkę z Kozakami, którzy stanowią połowę naszej armii" - i postulował tzw. nowy program narodowościowy, skierowany głównie do Tatarów, Kozaków i Ukraińców. Stronie ukraińskiej proponowano zjednoczenie jednostek partyzanckich w regularną armię i utworzenie centrum narodowego na stanowisku całkowitej niepodległości. Negocjacje ukraińsko-rosyjskie zamierzano podjąć na następujących warunkach:

1. Uznanie UNR jako jedynej władzy na Ukrainie;

2. Ewakuacja Armii Ochotniczej z terytorium Ukrainy na Kubań;

3. Rozmowy za pośrednictwem Ententy (później Polski).

Przyjęcie tych propozycji oznaczało dla Rosjan faktyczną kapitulację, gdyż odcinało ich od zaplecza wojennego, które przejmowali z kolei Ukraińcy. Trzeba jednak zauważyć znaczną ewolucję w stanowisku białych - o ile Denikin obiecywał co najwyżej autonomię, o tyle Wrangel gwarantował co najmniej federację. Rosjanie, pod wpływem alarmujących wiadomości z Paryża, Warszawy i Kijowa, obawiali się, iż celem kampanii ukraińskiej jest polska inkorporacja Prawobrzeża pod przykrywką poparcia dla UNR. Obie strony zajęty pozycje wyczekujące, mimo że 17 maja Wrangel gotów był zaproponować linię demarkacyjną między sprzymierzonymi i siłami rosyjskimi wzdłuż Dniepru. Nim jednak pojawiła się sama myśl zbliżenia polsko-(ukraińsko)-rosyjskiego, na froncie rozpoczęła się sowiecka kontrofensywa. W czerwcu po zwycięstwach bolszewików na Ukrainie, pod wpływem sugestii francuskich, P. Struve zapowiedział utworzenie federacyjnego Państwa Rosyjskiego opartego o zasady demokracji i wolne wybory. Co warto zauważyć - w deklaracji nie było nawet wzmianki o „niepodzielności czy zjednoczeniu". Nie oznacza to bynajmniej, że postulaty te przestały odgrywać rolę, ale takie stanowisko białych umożliwiło zbliżenie z Ukrainą oraz ułatwiło misję Sawinkowa i Machrowa w Warszawie.

Przełomem w stosunkach polsko-ukraińsko-rosyjskich było dopiero zwycięstwo pod Warszawą, a później nad Niemnem. Dlatego dopiero 22 sierpnia Armia Ochotnicza dotarła do Dniepru i wznowiła walki o przyczółek mostowy w rejonie wsi Kachowka. Równocześnie na przeciwległym krańcu frontu SZPdR rozpoczęła natarcie na Zagłębie Donieckie, głównie w celu odbicia zaplecza przemysłowego. Atak ten nie miał jednak na celu odbicia zaplecza przemysłowego, lecz rozciągnięcie sił Armii Czerwonej wzdłuż całej linii walk oraz zajęcie Jekaterynosławia. A opanowanie tego miasta było kluczem do strategii gen. P. Wrangla. Mimo że ataki rosyjskie zostały zatrzymane, Armia Ochotnicza 6 października rozpoczęta przeprawę przez Dniepr w rejonie Nikopola na środkowym odcinku frontu. W ciągu trzech kolejnych dni Armia Rosyjska zdobyła już przyczółek o głębokości 20-25 km. Celem strategicznym tej ofensywy było przeniesienie wojny domowej na Prawobrzeżną Ukrainę i dotarcie do linii Czerkasy-Chersoń. Po osiągnięciu zadań ofensywy zadnieprzańskiej miało nastąpić połączenie w rejonie Czerkas jednostek I i II armii SZPdR z III armią, która walczyła u boku WP. Ponadto Wrangel liczył na nawiązanie bezpośredniego kontaktu z wojskami polsko-ukraińskimi. Właśnie na rzecz zrealizowania tej koncepcji działali w Warszawie B. Sawinkow i gen. P. Machrow. Także 5 września do kwatery S. Petlury dotarli wysłannicy Naczelnika Państwa Rosyjskiego, proponując wznowienie stosunków. Wrangel przedłożył propozycję przeniesienie ukraińskiego ośrodka narodowego do Sewastopola i utworzenie autonomii prowincjonalnej. Przezydent UNR nie uchylił się od rozmów, ale kategorycznie zażądał uznania niepodległości Ukrainy, ukrainizacji administracji cywilnej na terenach zajętych przez Rosjan, zaprzestania rekrutacji wojskowej oraz wyodrębnienia jednostek ukraińskich w składzie SZPdR na analogicznych warunkach jak obecność III armii rosyjskiej u boku wojsk UNR.

Ujawnione nedawno dokumenty sowieckie mówia, że w pierwszych [....] przystąpieniem Rumunii do wojny, gdyż spowodowałoby to utworzenie jednolitego frontu oraz połączenie wojsk polsko-ukraińskich z Krymem. W oczach bolszewickich zawsze istniało powiązanie Państwa Rosyjskiego z działaniami na froncie polskim. I tak 3 VI 1920 roku J. Stalin sugerował możliwość rozejmu na froncie sprzymierzonych, bądź odwrotnie - oddanie Kijowa, by ostatecznie pobić SZPdR. Ten sam motyw obserwujemy w radiogramie L. Trockiego z 6 sierpnia, który domagał się powstrzymanią działań zaczepnych Armii Ochotniczej i Kozackiej na Kubaniu przy pomocy sowieckich posiłków spod... Warszawy. Jeszcze 10 października bolszewicy obawiali się osłabienia własnego frontu gdyż mogło to sprowokować Wojsko Polskie do ponowienią operacji na kierunku ukraińskim. Wydaje się wielce prawdopodobne, że po polskich zwycięstwach gen. Wrangel liczył się z możliwością II Wyprawy Kijowskiej, stąd walki o przyczółek w rejonie Nikopola oznaczały wreszcie konkretną realizację planów strategicznych. Do października obowiązywała nadal doktryna „federacyjnej i zjednoczonej Rosji", gdy jednak Polska rozpoczęta pertraktacje pokojowe z komunistami i SZdP poniosły klęskę w operacji zadnieprzańsiej (6-12 X 1920), na Krymie dojrzała koncepcja niepodległości Ukrainy. O ostatecznym uznaniu niezawisłości UNR przez Państwo Rosyjskie (za cenę sojuszu i wspólnej walki z bolszewikami) decydowała w dużej mierżę siła armii ukraińskiej i wartość przymierza z II Rzecząpospolitą. Jednak posunięcia te były już spóźnione o kilka miesięcy. To, co należało zrealizować w maju, zaczęto urzeczywistniać dopiero w przededniu rozejmu na froncie zachodnim".62

Dlaczego jednak wcześniej nie podjęto równolegle rokowań z Kozakami i państwami Kaukazu? Rzeczpospolita powinna uruchomić wszelkie możliwe antybolszewickie ruchy kontrrewolucyjne i narodowo-wyzwoleńcze, jeśli chciała wygrać „bitwę o Ukrainę". Jednak przeceniono własne, polsko-ukraińskie siły, a nie doceniono determinacji bolszewizmu. Na ziemii ukraińskiej decydowały się losy komunistycznego imperializmu. Dlaczego Dyrektoriat nie proklamował powstania antybolszewickiego (nie antyrosyjskiego)? Wątek antyrosyjski należało ominąć ze względu na Armię Ochotniczą i komitet warszawski B. Sawinkowa. Nie było jednak wyraźnych deklaracji. Czy nie należałoby doprowadzić do koniukturalnego sojuszu militarnego z Rosją? O stosunkach politycznych na Ukrainie i tak rostrzygała siła wojskowa każdej ze stron. Źle także była przygotowana kampania propagandowa. Mało - prawie nie było jej wcale. Z powodu przesadnej konspiracji nie pomyślano o odpowiednich akcjach prasowych i ulotkowych w Polsce, na Ukrainie, w Europie Zachodniej a nawet Rosji. Wiele błędów popełnił także S. Petlura i Dyrektoriat. Nie rozwiązano trzech kluczowych postulatów państwowych.

l. Nie stworzono sprawnej terenowej administracji wojskowej i cywilnej, a prace władz centralnych były połowiczne i nieefektywne;

2. Nie rozwiązano kluczowej sprawy dla wsi - nie przeprowadzono reformy rolnej, tak by stworzyć średnie gospodarstwa rolne, które mogły się stać główną podporą państwa;

3. Nie zwołano, zapowiedzianego jeszcze 22 I 1918 roku, Ukraińskiego Narodowego Zgromadzenia Konstytucyjnego.

Odroczenie wyborów powszechnych można było wytłumaczyć stanem wojennym i ogromnymi pracami państwowymi. Dlaczego jednak podolska URN nie podjęła działalności podobnej do późniejszej tarnowskiej RR? Dlaczego nie rozwiązano URN, a na jej miejsce nie powołano rady grupującej partie polityczne popierające S. Petlurę? Słabość URN wynika przede wszystkim z braku administracji terenowej, a to z kolei oznaczało nowe trudności:

1. Brak miejscowych działaczy społecznych;

2. Brak środków komunikacji (poczta, telegraf, telefon, radio);

3. Skrępowanie polską obecnością wojskową.

Sprawy niepodległości Ukrainy w 1920 roku układały się źle. Ludność nie była przygotowana na posiadanie własnego państwa, a elity były zbyt nieliczne, wyniszczone wojną i rewolucją. Mimo ogromnego zmysłu politycznego popularność S. Petlury była raczej względna i uzależniona od sytuacji na froncie. Ogrom postawionych zadań państwowych, brak podstawowych priorytetów, brak uświadomienia szerokich mas ludności, niska efektywność aparatu urzędniczego i wojskowego, improwizacja, chaos i niewiara we własne siły, połowiczność reform - to tylko niektóre problemy, z którymi musiał borykać się Dyrektoriat UNR. Zaniepokojenie wzbudzał brak porządku publicznego, choć była to „oaza" spokoju w porównaniu z innymi okupacjami. Swoje robiła i propaganda bolszewicka, rozdawali oni ziemię chłopom, co dawało im wpływy.

Praca państwowa szła ciągle naprzód, choć tyle spraw trzeba było na nowo porządkować. Na ukraińskie hasła narodowo-wyzwoleńcze żywo reagowali gimnazjaliści, studenci, wykwalifikowani robotnicy, młoda inteligencja i oficerowie. Dla chłopa petlurowcy niewiele różnili się od bolszewików. Wieś nękana przez Niemców, Austriaków, białych oczekiwała jedynie spokoju. Tylko czasy cesarstwa kojarzyły się ze spokojem i względnym dostatkiem. Porządek ten mogła jednak przywrócić tymczasowa okupacja polska. Władza Republiki Ukraińskiej, gdzie wiecznie trwały spory i dyskusje, nie wzbudzała autorytetu. WP nie mogło sobie pozwolić na gnębienie ludności, ale stan wojenny powodował, że czasami dochodziło do zatargów. Często bywało i tak, że armia polska zamiast popierać autorytet władzy, sama go niszczyła. W tych trudnych czasach budowa państwa wymagała nadzwyczajnego, ogólnonarodowego wysiłku. Nie przezwyciężono jednak żadnych stereotypów:

1. Brak było jednej dominującej na Ukrainie partii narodowej ze spójnym programem państwowo-społecznym;

2. Kilka zwalczających się koncepcji państwa powodowało chaos organizacyjny.

Dla wielu ukraińskich (maksymalistów) polityków kompromis kojarzył się ze słabością i zdradą. Jaki zatem mógł być ówczesny wizerunek S. Petlury, który w liście z 31 XI 1920 roku tak pisał: „Ja nigdy nie byłem maksymalistą w sprawach terytorialnych, bo uważam takie stanowisko za iluzoryczne [...] Niech fantaści polityczni obrzucają mnie za to błotem i prowadzą agitację - ja jestem przekonany, że droga na której [...] państwa".63

Prawda ta miała gorzki smak. Najistotniejszą natomiast cechą ukraińskiego ruchu narodowego było poleganie na politycznie zdezorganizowanej, niewydajnej i niepewnej wsi. Mimo ogromnej liczby właśnie włościanie stanowili najbardziej złą podstawę dla rozwoju programu państwowego. Byli to ludzie politycznie niedojrzali, datni na wrogą propagandę i odznaczali się silnymi skłonnościami do anarchii.

W ostateczności efektywność kontroli nad terytorium Ukrainy zależała jednak od postawy miejscowego chłopstwa. Problem wsi polegał na tym, że było to środowisko wzbuchowe, o bardzo niestabilnych poglądach. Czy zatem - postawmy tu pytanie - warstwa ta posiadała swój program polityczny? W wielu pracach historycznych pada odpowiedź negatywna, a jeśli już autorzy starają się skonkretyzować chłopskie pogląd, to w ostateczności potwierdzają tezę, że nie odbiegały one od programu ruchów wiejskich z całego obszaru Cesarstwa Rosyjskiego. Jednak, zdaniem piszącego, tylko na Ukrainie idee te mogły przybrać charakter narodowy. Można je streścić w kilku punktach:

1. Likwidacja wielkiej własności ziemskiej i podział ziemi między indywidualnzch gospodarzy, a nie kolektywy wiejskie, jak miało to miejsce w Rosji;

2. Zniesienie rekwizycji i monopolu państwa w obrocie rolnym oraz powrót zasad wolnorynkowych na poziomie prowincji;

3. Wprowadzenie lokalnego samorządu, który na Ukrainie przyjął formułę rad bez komunistów, Rosjan i Żydów;

4. Hasło „żadnych sowieckich gospodarstw kolektywnych, komun", tylko cementowalo nastroje antybolszewickie na wsi;

5. Poszanowanie lokalnych i narodowych zwyczajów, tradycji oraz religii.

Program ten - uniwersalny dla partyzantki chłopskiej na Ukrainie w 1920 i 1921 roku - wzmocnił tylko poczucie odrębności od ludności rosyjskiej (punkt 1) i władzy sowieckiej (punkty 2-5). Natomiast program społeczny UNR coraz bardziej ewoluował w kierunku akceptacji tej wizji ustrojowej. Wieś ukraińska, w miarę upływu czasu, częła coraz bardziej rozumieć, że sytuacja byłaby korzystniejsza, gdyby znajdowała pod rządami miejscowymi. Dramatyzm tej sytuacji polegał na tym, że proces emancypacji narodowej przebiegał równolegle z wojną o niepodległość. Także ruch ten wciąż poszukiwał sojuszników - i to była największa szansa dla Ukrainy. „Mimo woli nastawiali partyzanci uszu, [...] wchłaniając w siebie wieści [...] np. o rządzie Ukraińskiej Republiki Ludowej, rządzie Petlury [...], czy i gdzie można liczyć na nowych sprzymierzeńców, o nadchodzącej pomocy i w ten sposób wlewają w siebie wiarę [...] w wypędzenie bolszewików z kraju, w zaprowadzeniu ładu i porządku przez własny rząd narodowy i znowu przez - Petlurę".64 Jest sprawą dość oczywistą, że proces budowy państwa miałby większe szansę realizacji, gdyby ukraiński ruch narodowy posiadał wiekszą żywotność i dynamikę lub gdyby tworzenie państwa narodowego odbywało przynajmniej w sprawie jego terytorium w stabilnej sytuacji. Tymczasem II Rzeczypospolita budowała swoją państwowość mając do dyspozycji nie objęte działaniami wojennymi obszary byłego Królestwa Kongresowego, Galicji, Pomorza i Wielkopolski. Z drugiej jednak strony totalny chaos wojny na Ukrainie polaryzował i przyspieszał proces formowania narodu.

Kluczem do niepowodzenia wyprawy kijowskiej nie była jednakże sprawa Małopolski Wschodniej, było wręcz odwrotnie, był to fundament sojuszu RP-UNR. Mimo że "[...] «układ» był zawarty wbrew woli obu narodów, Polacy nie chcieli zrozumieć jego myśli, Ukraińcy nie mogli szczerze go przyjąć. Tym samym, gdy zawiodły bagnety, był on bez [realnej] wartości i skazany na śmierć [...]. Okoliczności i warunki w jakich Ukraińcy walczyli o niepodległość były zbyt skomplikowane i zbyt nieprzychylne, by mogli z nimi uporać się niedoświadczeni i chwiejni politycy UNR. Sam charyzmat S. Petlury [już] nie wystarczał, trzeba było sztabu ludzi nadzwyczajnych i odpowiednych warunków. Tymczasem warunki były złe, a ludzie więcej niż zwyczajni, wybitniejsi z nich stale w swej pracy byli utrącani - i tu szukać należy przyczyn klęski 1920 roku".65

Mimo tak skomplikowanych warunków Ukraina w 1920 roku miała szansę wywalczenia niepodległości, a Polska jedyną w XX wieku szansę urządzenia Europy Wschodniej. Nikt nie rozumiał J. Piłsudskiego i jego dalekowzrocznej wizji. Zamysł ten pojął jedynie S. Petlura. Jednak wskutek przesadnej ostrożności polskich dowódców i braku czasu Wyprawa Kijowska okazała się zmarnowaną wojną niespełnionych nadziej. Jesienią 1920 roku Wojsko Polskie stanęło jednak przed podobnym wyborem jak kilka miesięcy wcześniej, inne były jednak przesłanki polityczne i strategiczne. Choć zmęczenie wojną dawało już znać o sobie, przewidywano jeszcze inną możliwość: albo drugą wyprawę na Kijów, albo walki dyplomatyczne o Ukrainę w bezpośrednich rokowaniach w Mińsku i Rydze. II Rzeczypospolita i UNR próbowały zrealizować obie alternatywy, które, jak się później okazało - zawiodły. Wojna polsko-sowiecka o Ukrainę była już przegrana. Historia niejednokrotnie wskazywała, że Rosji, mimo zwycięstw militarnych, nie sposób pokonać dopóty, dopóki nie jest ugodzona jednocześnie i politycznie. Do zadania takiego ciosu nic był przygotowany naród polski i ukraiński. Jednak mimo wszystkich prób zewnętrznych, właśnie polska interwencja na Ukrainie miała największe szansę realizacji.

 

------------------------------------------------------------------

[57]. B. Skaradziński, Sąd Boży 1920 roku. Warszawa 1995, s. 161-162.

[60] P. Wandycz, op. cit., s. 21.

[61] T. Kutrzeba, op. cit., s. 274-296; L. Wyszczewski, op. cit., s. 176-294. 5 listopada 1925 roku komisja dla zbadania stanu akt operacyjnych z 1920 roku wydala opinię, że winę formalną za niezrozumienie i niedokładne przekazanie rozkazu z dnia 10 VI 1920 r. ponosi dowództwo frontu ukraińskiego. Niestety, nie jest to argument przekonywujący do końca. Po klęsce na Ukrainie poszukiwano „kozła ofiarnego", którego znaleziono w osobie gen. A. Listkowskiego. Nie zamierzano przecież oskarżyć „ulubieńca cezara" ...

[62] Na marginesie daty 21 kwietnia 1920 roku warto postawić kilka pytań: czy memorandum do P. Wrangla przedstawiono na wieść o bliskim sfinalizowaniu układów polsko-ukraińskich, czy też było dokładnie odwrotnie - pośpiech w podpisaniu układów warszawskich możemy przypisać także wieść z Sewastopola? Czy Wrangel chciał w ten sposób usztywnić (storpedować) stanowisko Ukraińców wobec granicznych roszczeń zachodniego sąsiada, czy może Polacy na wieści z Krymu zaczęli gwałtownie naciskać na zakończenie rozmów? Zob.: A. Procyk, op. cit., s. 35-57, 145-165; N. Ross, Wrangel w Krymu, Frankfurt 1986, s. 241-265, 287-313; S. Korotkow, Rozgromienie Wrangla, Warszawa 1952, s. 142-185; A. Nowak, Wojna polsko-sowiecka 1919-1920 roku w świetle najnowszych publikacji, KH, 1993, t. C, z. 3, s. 95-96; Idem; [rec.], Z. Karpus, Jeńcy i internowani rosyjscy i ukraińscy w Polsce w latach 1918-1924. Z dziejów ...

[63] O. Łotoćkyj, op. cit., s. 17; S. Kozak, Czy Polacy i Ukraińcy sprostają wyzwaniu współczesności? Zamiast wstępu, WZU, 1996, z. 3, s. 7-9; J. Hrycak, Czomu zaznała porazky ukrajinśka rewolucija, WZU 1996, z. 3; CAW, O II SzG WP, sygn. 1774/89/205, s. 25. Referat z 31 XII 1931 roku: Ukraina - plan pracy specjalnej.

[65] CAW, O II SzG WP, sygn. 1774/89/205, s. 23, 26. Mimo takiego stanowiska niewątpliwie rację ma T. Kutrzeba (s. 6): "Za dużo "Wyprawa Kijowska" dla Polski znaczyła, abyśmy mogli o niej zapomnieć. Odwrotnie pamiętać musimy, że Biały Orzeł w ciagu dziejów Polski dwukrotnie rozpostarł swe skrzydła [...]".